Kolejny pierwszy wpis – topiąc się w narzędziach

autor bx2

Tyle się dzieję, że totalnie zaniedbałem pisanie… Po drodze 20 30 razy zmieniałem platformę (odpuściłem mój autorski system do blogowania, gdyż nie było czasu na ciągłe dopieszczanie kodu), straciłem bazę moich wpisów, potem szukałem nowych narzędzi, inspiracji, zastanawiałem się nad tematyką tego bloga oraz – co najważniejsze – czy będę miał czas na nim cokolwiek napisać. W końcu zdecydowałem jednak, że wrócę do korzeni i zaryzykuję.W ciągu ostatnich 2-3 miesięcy zaczynałem kilka projektów: 3 dla moich klientów i 2 dla siebie w ramach hobby. O ile projekty dla klientów utrzymane zostały w sztywnych ramach harmonogramu (no może poza jednym) o tyle hobbystyczna działalność to na ten moment totalna zagłada! Możliwe, że wynika to z mojej złej organizacji lub może braków w dyscyplinie (szczególnie ostatnio). Ciągle poszukuje nowych narzędzi do wykonania pracy, którą dawno można było wykonać korzystając z tego co się ma.

Wieczne poszukiwania

Do zarządzania projektami używałem: Assembli, FogBugz i ostatecznie Unfuddle, do kontroli wersji próbowałem SVN, Mercuriala, Bazaar, aby na końcu wylądować na GIT-cie, próbowałem Ruby On Rails, i innych frameworków, aby ostatecznie wylądować na Pythonie + Django i tak w kółko. Możnaby pomyśleć “kurcze, gość ma obeznanie, długo szukał, ale w końcu znalazł dla siebie wszystko” – problem w tym, że nie… W momencie zaprzestania poszukiwań danego narzędzia np. systemu kontroli wersji, zaczynam szukać nowego edytora – do tej pory używałem TextMate-a, ale nieeeee, nie starczyło mi, więc przesiadłem się na Aptane, która w moim odczuciu była dość drewniana (nie wiem dlaczego mam uprzedzenia do aplikacji pisanych w Javie).. Przemaglowałem Aptanę, aby następnie skończyć na Komodo Edit. Po drodze kilka powrotów do TextMate-a, ale narazie trzymam się Komodo :D

Gdy skończyłem już szukać edytora to zabrałem się za zmiane mojego systemu e-mail. Korzystam z Google Apps dla własnej domeny, ale chyba mi się znudziło stwierdziłem, że będzie bezpieczniej trzymać mejle na własnym serwerze. No więc przemeblowanie, testowanie Zimbry by na końcu wrócić do GA.. Przecież to jest chore i marnuje masę mojego czasu. Gorsze jest jednak to, że nie uczę się w tym przypadku na błędach – i cóż począć. Mógłbym jeszcze godzinami wymieniać jak szukałem własnego hostingu (MegiTeam, OVH, Django Europe, Linode …), ale podaruję sobie. Ciekaw jestem jak z tym walczyć?

Uczymy się na błędach

W chwili obecnej staram się unikać poszukiwań, a jeśli juz szukam to rezerwuje na to konkretny, budżetowany przedział czasu :) Bardzo ciężko jest mi się przestawić – jest tyle technologii, tyle metodologii, projektów, pomysłów, i rzeczy do nauczenia. Jak można lekką ręką zdecydować co jest najważniejsze i na tym się skupić?

Wyczytałem kiedyś świetną maksymę – powtarzam sobie ją za każdym razem, gdy włącza się we mnie tryb poszukiwania – wybaczcie, nie pamiętam, kto jest autorem tych słów:

Priorytety są jak ramiona, jeśli ktoś mówi Ci, że ma więcej niż dwa, to albo jest chory psychicznie albo bezczelnie kłamie!

Może warto wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość? Z drugiej strony taka wszechstronna osoba musi być bardzo ciekawym rozmówcą – ma na każdy temat coś do powiedzenia, ale czy w jakimś z nich jest naprawdę ekspertem? Tego jeszcze nie wiem.